<title_newspaper="Gazeta Robotnicza">
<title_article="Człowiek z pierwszomajowym transparentem">
<author_1="E. Bar.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="4">
<date="1953-04-24">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Poznałem go dwa lata temu. W owym czasie Oleszna ku wielkiej ucieszą kułaków i zgryzocie naszych aktywistów była postrachem dla okolicznych gromad. Oleszna to była zakała, powód do zmartwień, zły przykład... W Olesznie ludzie do roboty nie wychodzili, kłócili się, w Olesznie zgniły ziemniaki, przepadła mieszanka, zamokło zboże. Ówczesny przewodniczący spółdzielni, Laner, też złorzeczył i wymyślał, mówił o zacofanym elemencie, pokazywał, jak to jemu już ręce opadają, jak ma tej spółdzielni powyżej uszu, i że tu sam diabeł nie poradzi. W czasie nasze] rozmowy z Lanerem, ściślej mówiąc w czasie pojękiwania nieszczęsnego przewodniczącego — wszedł do biura zarządu Franciszek Faltyn. W mocno sfatygowanym roboczym ubraniu, cały umazany ziemią, w zachowaniu bardzo nieśmiały, można powiedzieć pokorny. Wszedł i ode drzwi zapytał przewodniczącego, czy przyjdzie jeszcze ktoś do roboty przy siewie. Laner odpowiedział, że nie wie, że „on już nic nie wie" i że... tu powtórzył raz jeszcze o rękach, które mu opadają i o spółdzielni, której ma powyżej uszu. Kiedy Faltyn wyszedł, dowiedziałem się o mm, że od początku akcji siewnej jest jedynym członkiem spółdzielni, który regularnie wychodzi do roboty. We dwójkę z traktorzystą zasiał i zabronował kilkadziesiąt hektarów ziemi, pracując od świtu do nocy. Późnym wieczorem przychodził zmęczony i wyczerpany do zarządu i oświadczał, że dłużej tak w pojedynkę nie poradzi. Ale nazajutrz znów był na polu i pracował. Laner — z zawodu organista — podobno nieźle grał na organach, ale na pracy w polu nie znał się w ogóle. Należało więc wybrać na przewodniczącego, rolnika. Niestety, ani Laner ani tow. Windysz — ówczesny sekretarz organizacji partyjnej nie widzieli kandydata. A Faltyn?... Laner i Windysz wzruszali ramionami: Faltyn ma wszystkiego 4 klasy szkółki, na swoim gospodarzył raptem 3 lata, - przedtem parobkował na Podkarpaciu, a tu trzeba kogoś wyrobionego, kogoś z głową.

</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
